Cora

Cornelia Wilhelmina Maria Baltussen, Holenderka, której dzieje wojenne złączyły na całe życie ze sprawą polską i Polakami.
W czasie II wojny pracowała jako pielęgniarka Czerwonego Krzyża w Driel, tam też poznała wielu młodych polskich żołnierzy, których los wojenny zaniósł aż tam. Pielęgnowała ich, jak innych, z wielki oddaniem i poświęceniem.
Zawsze podkreślała to, jakie niezapomniane wrażenie zrobili na niej chłopcy z 1 SBS. Opiekowała się rannymi i umierającymi. Często podkreślała, że w tych trudnych i czasem ostatecznych chwilach, nie było w nich(rannych) nienawiści, tylko wielkie pragnienie wolności dla siebie i innych.
Przyjaźń z ocalałymi Polakami zachowała do końca swojego życia. Była gorącą orędowniczką polskiej sprawy w Holandii.
Zakłamania, jakie stworzono po II wojnie światowej na temat „Arnhem”, stawiały żołnierza polskiego w bardzo niekorzystnym świetle.
Holendrzy, nie tylko zapomnieli o tym, że Polacy byli wyzwolicielami, ale też obwiniano ich za błędy taktyczne i straty całego przedsięwzięcia operacji „Market Garden”.
Cora zawsze walczyła z tą niesprawiedliwością. Chciała przywrócić dobre imię Polakom i oddać im należny hołd.

Zasługi Kornelii Baltussen są nieocenione dla każdego z nas. Dbała o nasze dobre imię lepiej niż my sami. Nie zapomnij o niej.

hr Dzieduszycki

PAP, Andrzej Rybczyński
Wojciech Hrabia Dzieduszycki, piękna, polska, „renesansowa” postać.
Przemiłą aparycją, dobrodusznym spojrzeniem, dużym poczuciem humoru, i dobrotliwym uśmiechem zaskarbił sobie moją sympatię. Miałam to szczęście ten dobrotliwy uśmiech zobaczyć z bliska.
Człowiek o niespotykanej wrażliwości na sztukę. Przed wojną występował jako śpiewak operowy, aktor i dyrygent.
Wojna przyniosła mu bardzo ciężkie doświadczenia, obóz koncentracyjny i karę śmierci, której uniknął dzięki swoim zdolnościom artystycznym ( rozpoznano w więźniu przedwojennego śpiewaka operowego).
Po wojnie skonfiskowano jego majątek rodzinny, ale to nie pozbawiło go woli czynu. Był dyrektorem teatru w Krakowie, potem dyrektorem , jako inżynier, młynów zbożowych we Wrocławiu.
Sławna „Mąka Wrocławska” jest jego dzieckiem.
Po za tym wciąż działał na niwie kultury. Był recenzentem muzycznym i teatralnym, aktorem i autorem tekstów kabaretowych.
Był współorganizatorem Festiwalów Chopinowskich w Dusznikach, fundatorem nagród dla młodych recenzentów, inicjatorem powstania pomnika Chopina we Wrocławiu.

Ostatnie lata życia nie były dla niego łaskawe, choć bardzo godne.
Wyznał w liście otwartym do mieszkańców Wrocławia, że był tajnym współpracownikiem służb i zrzekł się honorowego obywatelstwa.

Było to z jego strony godne, odważne i honorowe wyznanie, które w moich oczach nawet nie przyćmiło tego, jakim był człowiekiem i jak wielkie zasługi poczynił dla kultury polskiej. Tym większy mam do niego szacunek i uznanie.
Zawsze i bez ustanku będzie mnie oburzać to z jaką łatwością ludzie osądzają drugich.

Hrabia Dzieduszycki nie był zimnym pomnikiem. Był człowiekiem z krwi i kości, ale jednocześnie człowiekiem o klasie najwyższej próby.

Odszedł pozostawiając po sobie niezajęte miejsce, bo takich ludzi już nie ma …

Słowacki

Czy przyjdziesz na przedstawienie, w którym występuję?- spytała mnie chrześnica.
– A jakie to przedstawienie?- Beatrix Cenci- grzecznie odpowiada dziewczynka.
Czasami, nawet małe dzieci potrafią kulturalnie zawstydzić dorosłego. Nie wiedziałam, że sztuka ta wyszła spod pióra Juliusza Słowackiego.
Jedna z mniej znanych, trudnych zarówno w inscenizacji, jak i odbiorze, sztuka teatralna. Bardzo rzadko wystawiana, prawdopodobnie ze względów technicznych. W teatrze Slowackiego, na potrzeby tej sztuki, zbudowano specjalny podest, jako przedlużenie sceny.
Tytulowa bohaterka Beatrix Cenci, molestowana w dziećiństwie, postanawia zabić ojca, który jest przyczyną jej nieszczęcia.
„Sztuka dotyka bardzo poważnych problemów egzystencjalnych – uwikłania człowieka w sytuację bez wyjścia czy względności winy i kary. Jednak niesamowita aura opowieści i perfekcyjnie skonstruowana intryga sprawiają, że jest ona również świetnie skrojonym thrillerem, trzymającym w napięciu od pierwszej do ostatniej sceny.”
( cytat z opisu sztuki www.slowacki.krakow.pl).
Będziesz? Ja na pewno będę, muszę być…

Sam Elliott

Nie jest aktorem o wielkiej sławie. Ale na pewno jest człowiekiem z charyzmą. Niestety zaszufladkowano go jako aktora grającego role westernowe. Ma ich w dorobku wiele, filmowych i telewizyjnych.
Szczególnie chcę przypomnieć jego rolę w dawnym kinowym hicie, w którym grał wraz z Patrickiem Swayze „Wykidajło”.

W filmie jako Wade Garett, przyjeżdża do małej miejscowości, skorumpowanej przez jednego gangstera, aby pomóc przyjacielowi w zaprowadzeniu porządku w nocnej spelunie.

Gra osobę o bardzo silnym charakterze, która posiada w sobie wielki wewnętrzny spokój niezależnie od sytuacji. Jest osobą wolną i niezależną od wszelkich ludzkich więzów.
„ Samotny jeździec”, tak można nazwać tę postać, zupełnie nie bez racji, bo jeździ po Stanach starym wysłużonym chopperem.

Postać, którą kreuje Sam Elliott od razu zaskarbia sobie naszą sympatię. Pozornie szorstki, a jego spojrzenie roztapia wszystkie damskie serca. Dodatkowo niski, miły dla ucha głos i czarujący, tajemniczy uśmiech … To przecież murowany sukces …….kinowy ….oczywiście.

I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tego człowieka znam osobiście. Nie wiem czemu? A może wiem…

Przypominając sobie wczoraj ten film z lat osiemdziesiątych, nasuwa mi się myśl
- takich wspaniałych filmów już nie ma.

Zapraszam na seans, naprawdę warto obejrzeć ten film aby przeżyć prawdziwą miłość, męską przyjaźń i szczęśliwe zakończenie, gdzie oczywiście zwycięża dobro.

Emeryk

Imię tego świętego na trwałe związane jest z pewnym magicznym miejscem w Polsce. Jeśli ktoś jeszcze tam nie był, zapraszam po wytchnienie w Góry Świętokrzyskie na Święty Krzyż.

Jak legenda głosi, młody, węgierski królewicz Emeryk, który w tych lasach polował, miał widzenie anielskie. Anioł rozkazał Św. Emerykowi zostawić tu drzewo z Krzyża Świętego, które było w jego posiadaniu. Relikwie te są czczone od wieków. Znajdują się w kaplicy Oleśnickich.

Drzewo Krzyża Świętego według badań przeprowadzonych w 2002 roku to sosna jerozolimska, a wiek jego określa się na około 2 tyś lat. Relikwie na pewno pochodzą z Węgier, a więc ziarnko prawdy w legendzie już istnieje.

Święty Emeryk mógł mieć tą relikwię od swojego ojca Stefana I, który od Papieża Sylwestra II uzyskał tytuł króla apostolskiego i odtąd jego „znakiem” był podwójny krzyż, właśnie taki jak ten z relikwii.

Wraz z koroną prawdopodobnie król Węgier otrzymał właśnie relikwię Krzyża Świętego.
Pochodzenie wcześniejsze jest raczej wiadome. Od Św. Heleny od Krzyża, matki Konstantyna, która odbywając pielgrzymkę do Ziemi Świętej, odnalazła Krzyż Chrystusa…

Święty Emeryk jest dla mnie pretekstem do tego, żeby przedstawić miejsce drogie memu sercu.
Tak pięknego miejsca, pełnego dobrej energii, prostoty, mistycyzmu trudno szukać po całym świecie.

Powracam tam z tęsknotą po łyk świeżej, oczyszczającej wody życia.

Kępiński

Deficyty autorytetów dotykają każdą dziedzinę naszego życia. Dlatego przypominam postać wybitnego psychiatry, lekarza, Profesora Antoniego Kępińskiego.

Na pewno osobom związanym z medycyną, nazwisko to nie będzie obce. Jest przecież autorem wielu prac, skierowanych do lekarzy i studentów. Opublikował ich aż 170 w tym: Psychopatologia nerwic, Rytm życia, Schizofrenia, Melancholia, Psychopatie, Z psychopatologii życia seksualnego, Lęk, Podstawowe zagadnienia współczesnej psychiatrii i Poznanie chorego. Nie tylko jego nowatorskie, specjalistyczne rozprawy zasługują na zauważenie…

Przede wszystkim Kępiński jest wzorem lekarza otwartego na pacjenta, dla którego dobro leczonego, było najwyższym dobrem. Jego szacunek i oddanie do pacjenta był znany, nazywano go „ Samarytaninem naszych czasów”. Tego również uczył swoich studentów i pielęgniarki, z którymi miał wykłady.
Szczególnie bliski był mu pacjent chory psychicznie…

Pomimo upływu lat, najstarsi pracownicy Kliniki Psychiatrii w Krakowie pamiętają go, przekazując w opowiadaniach jego postać . Jego portret zdobi ściany murów kliniki w Krakowie, a opiekuńczy duch unosi się wciąż nad swym ukochanym miejscem…

Polecam lekturę:
http://www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/1280_antoni_k%C4%99pi%C5%84ski_biografia.html

Maria Epstein

Co powoduje, że coraz młodsze pielęgniarki czują wypalenie zawodowe? I co się dzieje, że kobiety uciekają od tego zawodu?

W tym świecie, coraz mniej jest miejsca na ideały i autorytety. Żyć zgodnie z ich przykładem jest trudno i mało wygodnie.

Zgadza, się, że podpieranie szczytnymi ideami zawodu jest trudne, a niejednokrotnie niemożliwe, gdy trzeba zadbać o najprostsze potrzeby swojej rodziny…Ale tym, zwłaszcza w przypadku pielęgniarek, zasłaniać się nie wolno.

Maria Epstein jest przykładem prawdziwego pielęgniarskiego serca, najwyższego oddania chorym, cierpiącym i ubogim.
Była osobą o najwyższym morale, wspaniałej postawie etycznej zawodowo i ogólnoludzko.
Polecam Waszej uwadze jej życie. Było naprawdę godne:Biografia Marii Epstein
Wiele naszych pielęgniarek zdaje się zapominać, że pielęgniarstwo to służbaUbolewam nad tym, że przyjmuje się do zawodu osoby nie predysponowane, z przypadku, bez selekcji.
Mając do czynienia z chorym, cierpiącym człowiekiem, miłość do bliźniego jest tak ważna.
Czemu brak miłości, w tym zawodzie, tak łatwo tłumaczy się brakiem pieniędzy??

Anna Jagiellonka

Wspaniały portret wiernej królowej Narodu Polskiego. To na jej barkach swojego czasu spoczął ciężar Polskiej Korony i spuścizna jednego z najpotężniejszych królewskich rodów Europy. Spoczął na jej sumieniu wielki ciężar- zapewnienia ciągłości władzy królewskiej i dynastii.
Przez wiele lat zapomniana w rozdziale korony, po śmierci jedynego brata, musiała prawie po męsku , stawić czoła jednemu z największych wyzwań życia.
Krzywdzący jest dla tej wspaniałomyślnej kobiety utarty pogląd, że jakoby była brzydka, w związku z czym nikt ją za żonę pojąć nie chciał. Biedny Batory- tak musiał się poświęcić.
Tak podobno opisał ją wenecki poseł, który w 1575 roku przebywał na terenach Korony.
„Mizernego wzrostu, płeć biała jak u wszystkich Polek, bardzo przyjemna, mimo 40 lat świeża i czerstwa.” I pomylił się w ocenie jej wieku o 12 lat. Wierzmy Włochom i ich wrodzonemu wyczuciu piękna.
A złośliwości odłóżmy na bok, zastanawiając się, kogo z nas byłoby stać na taką gotowość wypełnienia swojego przeznaczenia, które przecież nie było jej wyborem, a które czyniło ją niewolnikiem sprawy najwyższej wagi.

Cesaria Evora


Pojawiała się bosa, starsza kobieta na scenie. Wyjątkowo skromna i oszczędna w wyrazie. Dlaczego przyszło tu tylu ludzi. Nikt inny występować tu nie będzie.
Zaśpiewała i już wiadomo…
Kto będzie się patrzył na jej skromną postać, jeśli utonie w jej głosie?

Spiewa, marząc o swojej Ojczyźnie:

„W naszych snach ogród ten nie jest martwy
Uprawia go wciąż siła uporu
Zielony Przylądek jest naprawdę zielony w naszych sercach
nasze ręce, pełne miłości, sprawią, że ziemia ta się zazieleni.”
(tłum. PB „jazz forum” 2.09.2003)

Skromność Cesarii jest oszałamiająca. Tak nie pasuje do naszego plastikowego i nadmuchanego świata cywilizacji. Świata pełnego konformizmu, konsumpcji i tandety.

Ta bosa piosenkarka, tak inna od wielu „plastikowych laleczek” ( często bez talentu), przypomina nam , że są jeszcze talenty, którym fizyczność pomagać nie musi.

Echnaton

Wizjoner wyprzedzający epokę, w której żył i panował. Jedyny w historii starożytnego Egiptu, który wprowadził religię monoteistyczną. Jego wizja w tamtych czasach była tak nowatorska, że nie wytrzymała próby zmierzenia się ze starymi bogami Egiptu.
Po jego śmierci powróciły dawne wierzenia, a imię Echnatona było przez wieki wyklinane.


Jakie były powody tego, że Echnaton chciał wierzyć w Atona ( jedyne bóstwo). Czemu szeroko zakrojone zmiany w Egipcie, którym on przewodził, spotkały się z tak wielkim niezrozumieniem?

Początki rozwoju judaizmu, pokrywają się w przybliżeniu z panowaniem Echnatona. Można by było dopatrzeć się również innych podobieństw w tych religiach monoteistycznych, jak np. zakaz przedstawiania osoby boskiej.

Echnaton jest to postać tajemnicza i wyłamująca się z faraonowego schematu zimnych niezłomnych królów. Sam nie miał się za boga, a miłość ziemską kierował w pierwszym rzędzie w stronę Atona, później zaś do rodziny i ludu.

Przypłacił za swoją wizję wielką cenę. Niesławę po wiele pokoleń. Ale czy nasz stan umysłu i ducha nie jest w stanie zrozumieć wysilków tego czlowieka w dążeniu do poznania prawdy?