Płciowe qui pro quo.

Przypadkowe intro


W TVP Kultura debatują reżyserzy, aktorzy na temat zasadności istnienia teatru w telewizji. Trwa konferencja prasowa. Ubolewają nad brakiem funduszy i zainteresowania młodych twórców. Teatr Telewizji cierpi na permanentny brak odbiorców i niską oglądalność, co właściwie eliminuje go z mediów. Teatr w ogólności pada, a publiczność wybiera inną formę rozrywki. Pest! Morbus! Zut! I psiakrew! Takie słowa cisną się na usta.

*

Obrót wątroby w prawo


Co z tego, że pozostaję w niszy i nie mam parcia na szkło? Nie wpisuje się w nowoczesne standardy zapewniania publice łatwej, niezbyt ambitnej rozrywki. Stąd może mój blog wolniej napełnia się czytelnikami. Za to czytelnikami nieprzypadkowymi, podzielającymi moje pasje i zainteresowania. Tym bardziej cieszę się, jeśli ktokolwiek tu zajrzy, pozostawi komentarz i wróci ponownie. Dla nich kopię i wyszukuję zapomniane historie. Dla nich warto się starać.

*

Wątek właściwy


Magia polskich, przedwojennych komedii nie przemija. Wciąż zaraża nowe pokolenia. Teraz patrzymy na nie inaczej, z sentymentem i łezką w oku choć nie zawsze tak bywało.

Magdalena Samozwaniec nie miała do nich dużego dystansu, bezlitośnie je krytykowała  mówiąc o nich w ten sposób:

„Film polski zaczął wychowywać kadry aktorów filmowych, którzy zaczęli być bardzo popularni, a pensjonarki wymieniały się ich fotografiami, masowo reprodukowanymi na kartach pocztowych. W okresie przed drugą wojną światową polski film z bezwzględnej szmiry przeszedł na szmirę z wielkimi ambicjami, co nastąpiło w epoce filmów dźwiękowych.”

Ówczesna „superszmira” stała się dla nas klasyką i ważną historią dziejów polskiego kina. W związku z tym niebezpiecznie jest krytykować kulturę obecną, by w krótkim czasie nie narazić się na śmieszność i pretensje.

Powracając do „superszmiry”, z której tak ochoczo chichotała Magdalena Samozwaniec. Owa „szmira” niczemu innemu nie miała służyć tylko wspaniałej zabawie. Nieskomplikowane scenariusze i doborowa obsada aktorów komediowych z pewnością pomagały. W scenariusze popularnych komedii zamieszani byli: Julian Tuwim, Konrad Tom, Marian Hemar i wielu innych.

W szale rozwijającej się kinematografii pomysłów na dobre filmy nie brakowało. Owszem, były naiwne i nieskomplikowane, chwytające za czułe serce pensjonarek i służących. Pomysły, by zamieniać kobiety w mężczyzn i na odwrót nie zrodziły się w latach osiemdziesiątych. W dwudziestych były nowatorskie, ale ryzykowne. Publiczność nie była przygotowana na takie eksperymenty. Klasyczne kanony i ramy ściśle obowiązywały, choć alkowa pełna była pikantnych historii.

*

Modę na przebieranki wprowadza jako pierwszy Adolf Dymsza, który chętnie i z powodzeniem przebiera się za kobiety. Przebieranki takie są czymś nowym, nieoczekiwanym, niosącym ogromne ryzyko ośmieszenia również w życiu prywatnym. Społeczeństwo przyzwyczajone do tradycyjnych wartości z ciekawością przyjmuje nowe wcielenie. Wielkiemu Dodkowi wszystko się wybacza.

Pierwszym filmem, w którym gra kobietę jest film z 1933 roku „ „Romeo i Julcia”.

Teofil Rączka ( Dodek) jako właściciel agencji kojarzącej małżeństwa, by zapobiec niechcianemu mariażowi Romana ( młodego dziedzica) z bogatą kuzynką z Ameryki, wciela się w zamożną Amerykankę. Roman i biedna Krysia, córka leśniczego są w sobie zakochani na zabój, ale rodzice Romana, w swoich planach są nieubłagani. Przyjazd ekscentrycznej kuzynki rodzi mnóstwo komediowych sytuacji i charakterystycznych, nieco naiwnych, ale śmiesznych „gagów”. Sceny z przebranym Dymszą są wyjątkowo śmiałe.  Występuje w pidżamie na łóżku, a także w stroju kąpielowym. Odwaga i dystans do siebie Dymszy-ogromne.

Dla równowagi, już po roku w 1934, wchodzi na ekrany kin film z dwiema uwielbianymi gwiazdami; Jadwigą Smosarską i Eugeniuszem Bodo. Smosarska, współczesna celebrytka, kochana i naśladowana przez rzesze gospodyń domowych i pensjonarek, zagrała główną potrójną rolę w filmie „ Czy Lucyna to dziewczyna?”

Gra Lucynę, córkę bogatego przemysłowca, która, by dostać pracę jako inżynier w fabryce swojego ojca, zakłada garnitur i zamienia się w ubogiego młodego chłopca Juliana Kwiatkowskiego. Pracuje razem z przystojnym inżynierem, którego gra Eugeniusz Bodo. Nie może ujawnić się ze swoimi uczuciami będąc mężczyzną. Dlatego też postanawia jeszcze raz się przebrać. Tym razem udaję ubogą, ciężko pracującą dziewczynę. Młody inżynier  podejrzewa dziewczynę o podwójne życie i o schadzki z bogatymi mężczyznami.

Zabawna komedia, w gruncie rzeczy, porusza bardzo poważne kwestie społeczne; dyskryminację zawodową kobiet, finansowe mariaże, podejmuje próbę podejścia do sprawy homoseksualizmu i męskiej przyjaźni.

Przebieranki sypią się jak grad, ale królem bezsprzecznie pozostaje Adolf Dymsza.W 1937 roku powstaje film „Niedorajda”.

Florek ( Adolf Dymsza) praktykuje u właściciela warsztatu samochodowego. Właściciel jest chciwy i pazerny na pieniądze. Od lat oszukuje swoją starszą siostrę z USA wyłudzając przy tym ogromne sumy pieniędzy. Stara, poczciwa  ciotka Agata śle pieniądze na rodzące się kolejne dzieci. Podczas, gdy tak naprawdę właściciel warsztatu ma tylko jednego syna- darmozjada.

Sprawa się komplikuje, gdy ciotka Agata postanawia odwiedzić brata i jego liczną dziatwę. W panice rodzina szuka wyjścia i postanawia zaangażować Florka jako syna i córkę jednocześnie.

Dymsza niesamowicie łatwo przeobraża się w Agatkę, kobietę lekkich obyczajów, tancerkę, matkę nie swojego dziecka i kobietę po przejściach. Przy tym całkiem nieźle wygląda w sukience. :)

CDN

Musiałam podzielić post na dwie części by czytelnik mógł doczytać do końca bez znużenia. Następna część jest gotowa i umieszczę ją za kilka dni.

14 Komentarze

  1. Fajne te Twoje opowieści o starych filmach,mam sentyment bo jako dziecko byłam ich wielką fanką.Niestety moje dzieci nie moga ich obejrzeć ,w na żadnym kanale ich nie puszczają…Jeszcze do niedawna były dostępne na niektórych portalach internetowych np filmy z Kobielą .
    Czy to wynik wykupienia prze kogoś praw do ich publikowania???
    Uwielbiałam cykl Janickiego w ” Starym kinie” szkoda ze nie kontynuują eh

  2. Morgan,
    Filmy są wyświetlane, przede wszystkim w Kino Polska, ale też w TVP Kultura. Czasem trafiają się o niezbyt dobrych porach, ale są także powtórki. Zachęcam zatem do pokazywania dzieciom filmów.
    Co do praw autorskich, chyba tylko kilka filmów zostało wydanych, w związku z czym ktoś wykupił prawa do nich ( dwa, czy trzy).
    Moja córka uwielbia przede wszystkim film pt „Piętro wyżej” i zna go na pamieć :)
    Co do Stanisława Janickiego, ma programy w tejże stacji: Kino Polska, ale także w radiu RMF Classik. Na ich stronie internetowej są zarchiwizowane wszystkie audycje filmowe. Prawdziwa kopalnia wiedzy :)
    Dziękuję za miły komentarz :)

  3. Ja zaraziłam swoja już 18-letnią córką swoją miłością do starych filmów i oglądamy razem:) Zresztą mam je również na płytach.
    Czekam na część drugą wpisu właśnie o ” Piętro wyżej” i moim ulubieńcu Bodo :)Pozdrawiam

    • Będzie i „Piętro wyżej”. To zaskakujące, ale ten film zawsze będzie mi się kojarzył z niedzielną porą obiadową, rosołem i okrągłym stołem :)
      Cudne są wspomnienia.

  4. Podzielam Pani podejście do sprawy. Chodzi mi szczególnie o ten cytat: „Dla nich kopię i wyszukuję zapomniane historie. Dla nich warto się starać.”
    Nigdy nie będzie tak, że dzieła (rzeczy) ambitne, wymagające wysiłku intelektualnego (a może raczej po prostu jego posiadania) będą cieszyły się popularnością – wniosek jest prosty, naturalny, nie ma czemu się dziwić. Po to właśnie jest instytucja Państwa by taka twórczość mogła trwać, szczególnie dla tych właśnie ludzi. By uczyć, rozwijać, zaciekawiać. Ja nie pochodzę z rodziny inteligenckiej, moich rodziców teatr telewizji nie interesuje, nie są też zaciekawieni audycjami Polskiego Radia, ale mnie się udało. Zawdzięczam to, znacznie uściślając, Teatrowi Telewizji. Rozumiem, że mamy kapitalizm i to co zysku nie generuje nie ma prawa bytu, ale ekonomia mierzy też zyski niematerialne, intelektualne – o czym niestety nie chcą wiedzieć niejedni włodarze. Podsumowując, nie odbierajcie ludziom szansy. I jeszcze jedno, Konstytucja zapewnia wolny dostęp do wiedzy, edukacji. Podobnie jak zapewnia transparentność poczynań władzy w tym kraju. Dlaczego więc TVP jest w stanie utworzyć osobną telewizję o nazwie Sejm, czego już chyba nikt nie ogląda, ale jest tworem w myśl powiedzenia „sztuka dla sztuki”. Nie mam nic przeciwko, ale niektóre przedsięwzięcia po prostu muszą być, chociażby dla samej zasady – więc nie debatujcie nad istnieniem Teatru Telewizji, tylko po prostu weźcie się do roboty. Wystarczy postawić sobie prosty cel – „ma być i koniec”. Zapewniam, że chcieć to móc ! Kończąc już, apeluję do ludzi władzy: WIĘCEJ TEGO CO POLSKIE. Telewizja Polska, n.. kanałów – NIC. Amerykańska tandeta i polskie-wiadomo-co-telenowele. TVP Kultura – jest nieźle, ale to kropla w morzu. Mamy piękną historię kina..przekonywałem się o tym wielokrotnie. Jeżeli ktoś nie wierzy, polecam zacząć od filmu Jerzego Kawalerowicza „Pociąg”. Film ten na pierwszy rzut oka jest wszelkim zaprzeczeniem tego co może podobać się dzisiejszemu młodemu widzowi. Czarno-biały, stary, nie z tej epoki, z czasów komuny, a więc nuda ??
    Film jest kapitalny, nie boję się użyć tego słowa. Jeżeli ktoś dodatkowo ma „psychologiczne” ciągoty, będzie go trzymał, podobnie jak mnie, w napięciu od pierwszej do ostatniej sekundy. To jeden z naprawdę niewielu takich filmów w moim przypadku. A jest ich niemało w polskim Kinie.

    • Wszystko co powiedziałeś to racja, całkowita racja. Tylko jak jest, to już wiadomo, pytanie pozostaje: co zrobić dalej, by proces nie postępował?

      Stąd te spotkania ludzi wpływowych w kulturze polskiej. Może one coś dadzą, coś poruszą…
      Sytuacja zaczyna być beznadziejna. Wystarczy spojrzeć w program telewizyjny- ogromna ilość programów na licencjach zagranicznych. Jak coś nie ma oglądalności, to spada z wizji.
      Znów nasuwa się problem: Czemu ambitna rozrywka ma być niekomercyjna? Czemu ma się nie podobać? Dlaczego staje się synonimem nudy????????????
      Grrrrr!!!

  5. Monico lwico salonowa

    dla Ciebie

    RIO BRAVO
    My Rifle, My Pony, and Me/Cindy – Dean Martin, Ricky Nelson and Walter Brennan

    Chris v de Horse

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.