Patronat Medialny „Spotkania z Tajemniczą Polaną”

thumb (2)

Jest taka książka opowiadająca losy małego chłopca, który marzy o wspaniałych przygodach na egzotycznej wyspie, na wielkim statku lub wysoko w górach. Na początku wakacji Wojtek przekonał się, że przygodę można przeżyć nawet tu – na polanie – tuż obok ogródka działkowego, w miejscu nazywanym Tajemniczą Polaną. Dlaczego tajemniczą? Bo dzieją się tam dziwne rzeczy – szaleją wichury, rośliny wywołują katar, z Lasu Jodłowego wylatuje co kwadrans czarna chmura, a biedronki śpiewają biedronkowe piosenki. Czy to już wszystkie tajemnice? Na pewno nie…

thumb

Krzysztof Koźbiał – autor książki Tajemnicza Polana Czarna chmura stworzył opowieść o Wojtku, który niczym detektyw próbuje rozwikłać zagadkę czarnej chmury, ale także poruszającą historię o przyjaźni i o tym, jak wspaniałe przygody można przeżyć, gdy ma się dookoła siebie przyjaciół. Już niedługo okazję do szerszego poznania tej lektury będą mieli młodzi czytelnicy z kilku mazowieckich bibliotek. W marcu tego roku autor Tajemniczej Polany zapowiedział przyjazd m.in. do biblioteki w Mińsku Mazowieckim. Ciekawostką jest to, że na spotkaniach z autorem podejmowane są tematy nie tylko związane z Tajemniczą Polaną. Uczestnicy mają okazję dowiedzieć jak przedstawia się proces powstawania książki, skąd brać pomysły do napisania książki, czy każdy może zostać pisarzem. Na spotkaniach nie brakuje elementów zabawy i edukacji czytelniczej dlatego warto uczestniczyć w takim spotkaniu, aby poznać bohaterów książki, świetnie się bawić i dowiedzieć się po co właściwie czytać książki.

thumb (1)

Konkurs Blog Roku 2014

Screenshot_4

Tak się miło składa, że corocznie, od 5 lat właściwie piszę o konkursie. Na początku pisałam jako uczestnik, teraz jako zabytek. Wciąż jednak pozostaje żywe wspomnienie bardzo ekscytujących, niesamowitych i niezapomnianych chwil. Nie tylko w momencie otrzymania nagrody, ale też na każdym etapie trwania konkursu. Za każdym razem podkreślam, że konkurs jest realizowany na bardzo wysokim poziomie. Dobrze określone zasady i regulamin, klarowne zasady, brak możliwości oszukiwania, jedne zasady dla wszystkich to gwarancja, że każdy dobry blog może wygrać. Mój skromny jest tego przykładem. Nie ma tu miejsca na podział na lepszych i gorszych. Każdy blog gromadzi sobie wiernych czytelników, którzy gotowi są na nich głosować.

Po konkursie, w którym miałam zaszczyt wygrać, pozostały cudowne wspomnienia, ogromna wdzięczność i duma. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Dodatkowo chciałabym zarekomendować blog, na który warto zagłosować. W tamtym roku  polecałam czytelnikom blog w kategorii Artystyczne- www.blog.lifenotes.pl Grzegorza Stykowskiego. Wspaniałego człowieka tworzącego niepowtarzalne obrazy, portrety. Rejestrujący w sposób magiczny zwykłe i niezwykłe, codzienne chwile. Cieszę się, że zdobył należną mu nagrodę.

Tym razem przedstawiam blog kulinarny dobrze znanej mi dziewczyny. Zjawiskowo pięknej Dagmary, która niczym czarodziejka zaklina swoje potrawy. Po mistrzowsku żongluje smakami i zapachami. Wrodzony talent i zacięcie artystyczne powoduje, że jej potrawy są małymi dziełami sztuki.  Do dziś mam w pamięci smak czekolady, którą dla nas zrobiła.

WIN_20140611_112344

Zagłosujcie na jej blog, bo naprawdę warto. Jest prawdziwy i bardzo szczery. Bardzo polecam. http://my-culinaryart.blogspot.com/

1969291_835084079873407_4790497786639255031_n

Pięć lat blogowania- staruszek blog.

GRVQ3a13Z11nfmV2gw3ZbjshZqZryogvQsK0wikxxao=w956-h553-noCzas leci prędko i niepostrzeżenie. Nieoczekiwanie, niespodziewanie i złośliwie mija pięć lat, odkąd wpisałam swój pierwszy post i odkąd tak głupawo, dość dziwnie nazwałam swojego bloga. Wtedy nie miałam żadnego pojęcia o blogowaniu, blogosferze czy podobnych internetowych cudach. Nie miałam też żadnego biznesplanu, jak to teraz, często ma się w zwyczaju, ani też planów podboju kosmosu. Ot po prostu zaczęłam zwyczajnie, po cichu. Od samego początku miał to być blog o ludziach ( nie o mnie) niezwykłych, cudownych i zapomnianych. Chyba wtedy poczułam w sobie żal, że prawdziwe wartości tak bardzo są spychane na margines i nikną w zalewie tandety… już nie pamiętam. Moim celem był i wciąż pozostaje człowiek i pamięć o nim.

Próbowałam felietonów, recenzji i historycznych wywodów. Chciałam pisać patriotycznie, może mniej patetycznie. Starałam się być szczera, a wyszło, że naiwna i dziecięco ufna. Z początku nie czułam ciężkości i powagi tego o czym pisałam. W miarę jak pojawiali się czytelnicy zdałam sobie sprawę z odpowiedzialności. Unikałam ocen i podniecania niezdrowych emocji. W moich rękach misterna koronka ludzkiego losu mogła pozbyć się tylko patyny i szarości. Mogła na nowo otrzymać swój blask. Ze względu na szacunek do rodzin moich bohaterów, z którymi niejednokrotnie miałam do czynienia, starałam się pisać wyważenie i z taktem. Oparłam się wielu pokusom prowokowania i wzbudzania niezdrowej, czasem opłacalnej sensacji. Choć karą za odmowę był cichy, blogowy margines. W miarę pisania, rozciągałam teksty. Przestały pojawiać się zajawki. Wyrastały artykuły. Pojawiły się komentarze i to prawie same pozytywne. Dobre duchy, którym podobało się moje pisanie zachęcały mnie do coraz nowego spojrzenia na blog. Dużo zawdzięczam osobom, które spotkałam przez te pięć lat. Zapoznałam ich dzięki blogowi. W tym znajduję największą wartość mojej pracy. Poznałam pisarzy, poetów, dziennikarzy, działaczy kulturalnych, cudownych blogerów, którzy wyrośli i rozkwitnęli na moich oczach. Wiele z nich odcisnęło swój trwały ślad we mnie i na blogu. Pomagali zaprojektować tło, zredagować najtrudniejszą notkę na blogu: „O mnie”- radzili, zachęcali, poświęcali uwagę i swój cenny czas. Za to chcę im bardzo podziękować. Jestem również wdzięczna za otrzymaną nagrodę „Blog Roku”. Pozostanie ona dla mnie wielkim wyróżnieniem, choć zdaję sobie sprawę, że słabo zasłużonym.

Jestem wdzięczna za wszelkie wiadomości, które dostałam. Zdarzyło się, że e-maile od nieznanych osób wstrzymały mnie od zamknięcia bloga. Dziękuję każdemu, kto choć raz do mnie napisał. Dziękuję za wiele życzliwości i wsparcia, za mnóstwo dobrych i ciepłych słów. Dziękuję, że mogę dzielić się z Wami moją pasją i że chcecie tu czasem zajrzeć.

Tymczasem jestem w tym cichym, spokojnym miejscu, opornym na popularność, trendy i modę. Jestem świadoma, że piszę za rzadko. Ogień pali się zbyt słabo. Trudno blogerowi wytłumaczyć się ze swojej nieobecności. Dlatego mogę jedynie obiecać, że następne pięć lat, będę przykłada się dużo mocniej. Tylko co to będzie, jak tematy mi się wyczerpią, a gwiazd przedwojennego nieba zabraknie?

Żeby należycie uczcić pięciolecie bloga-staruszka idę na galę rozdania nagród im. Wisławy Szymborskiej, na którą  mam zaszczyt być zaproszona przez Fundację Wisławy Szymborskiej.

Nagroda Poetycka im. Wisławy Szymborskiej 2014 – druga edycja

logo_nagrody

W 2014 roku po raz drugi zostanie wręczona Nagroda im. Wisławy Szymborskiej.

Kapituła pod przewodnictwem Adama Pomorskiego spośród 169 książek w maju wybrała 5 nominowanych: „Echa” Wojciecha Bonowicza, „Języki obce” Jacka Dehnela, „W innych okolicznościach” Mariusza Grzebalskiego, „Zapisane” Julii Hartwig oraz „Pulsary” Michała Sobola.

Michał Sobol fot. Kornelia Szpunar fot_ania_piotrowska

dehnel fot.Piotr Sunderland

Mariusz Grzebalski fot.Maciej Fiszer

wojciech-bonowicz-echa-biuro-literackie-2013-10-12-530x703

Nazwisko tegorocznego laureata Nagrody zostanie ogłoszone 25 października 2014 podczas uroczystej gali, która odbędzie się w krakowskim Centrum Kongresowym ICE.

Autor nagrodzonej książki otrzyma statuetkę oraz 200 tysięcy złotych,

Nominowani sięgają po zupełnie różne tematy: konfliktu między człowiekiem i naturą, moralnych aspektów poznania, ograniczeń, jakie rodzą sytuacje komunikacyjne, biedy i wykluczenia społecznego, zanurzenia w tradycji, życia sztuką, egzystencjalnych niepokojów. Właśnie taka różnorodność stanowi wartość cenioną wysoko przez kapitułę Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Zwraca ona bowiem uwagę na mocne, wyraziste, niezależne głosy poetyckie, na poezję świadomą samej siebie i swojej roli w świecie, na taki rodzaj twórczości, który wprowadza nową wartość do współczesnej literatury.

Organizatorem konkursu jest Fundacja Wisławy Szymborskiej. Nagroda im. Wisławy Szymborskiej została powołana na mocy testamentu Noblistki. Celem nagrody jest popularyzowanie poezji. Chcemy nie tylko przyciągnąć uwagę czytelników, ale też wydawców, zachęcić ich do publikowania utworów polskich autorów oraz tłumaczeń poezji obcej, która jest słabo obecna na polskim rynku księgarskim. Sprzeciwiając się pośpiechowi, powierzchownemu uczestnictwu w kulturze, dominacji słabej literatury masowej, pragniemy dowartościować poezję jako rodzaj sztuki trudnej, lecz ważnej. Nagradzamy twórców, którzy potrafią zachować niezależność, kreują swój własny, niezależny od kontekstu polityczno-społecznego świat, operują mistrzowską dykcją.

Laureatami pierwszej edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej zostali ex aequo Krystyna Dąbrowska (za tom Białe krzesła) i Łukasz Jarosz (za tom Pełna krew).

25 października o godzinie 20:00 zapraszamy do oglądania gali w TVN24 oraz w streamingu – na portalu tvn24.pl oraz lubimyczytać.pl.

 Dzień później, 26 października zapraszamy na spotkanie z Laureatem/Laureatką Nagrody im. Wisławy Szymborskiej 2014, które odbędzie się podczas 18. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie (sala seminaryjna Lwów A, godz. 12:00).

Do promocji Nagrody, a także nominowanych książek oraz laureata włączył się Empik, który przygotował „pakiet promocyjny”, w ramach którego w swoich salonach oraz na stronie internetowej będzie promował nominowane i nagrodzone tomy.

Partnerem Strategicznym konkursu jest Fundacja PZU.

Więcej o nagrodzie:

nagrodaszymborskiej.pl

 ( notka prasowa)

Trubadur powstańczy- Mieczysław Fogg

 

M. Fogg

Piękna, wzruszająca rocznica. Z każdym rokiem pamięć o Powstaniu Warszawskim jest coraz silniejsza. Jeszcze kilka lat temu co czwarty Polak zapytany o datę wybuch powstania, nie był w stanie jej powiedzieć. Teraz dzieci, poruszane losami swoich rówieśników sprzed siedemdziesięciu lat, dają przykład dorosłym jak pamiętać. Zawstydzają. Wspierają nowe oblicze patriotyzmu. Z podziwem i radością hodują dobrą pamięć o młodych wyzwolicielach.

Pamiętając w tym dniu o harcerzach, żołnierzach, sanitariuszkach, pocztowcach i wszelkiej służbie pomocniczej powstania, nie byłabym sobą, gdybym nie pamiętała o artystach. Bo tam każdy od siebie dawał to co umiał robić najlepiej.

Zapewne nazwisko Mieczysława Fogga jest kojarzone z długoletnią, powojenną pracą sceniczną, a przecież zaczynał przed wojną w sławnym chórze Dana.

Gdy wybuchła wojna był już znanym artystą. W czasie wojny nie uciekł z Warszawy, tylko pozostał pracując jako śpiewak w kawiarniach: „U aktorek” czy „Cafe Bodo”. Śpiewał gdzie się tylko dało i tylko dla Polaków.

Gdy wybuchło powstanie, w grzmiącej Warszawie dał podobno  104 koncerty. Śpiewał oddziałom, wszystkim tym, którzy chcieli słuchać i odpocząć na chwilę. Sam wspominał „Chodziłem od oddziału do oddziału -od szpitala do szpitala, niejednokrotnie w pobliżu linii walki, dając małe koncerty polskiej piosenki. Przechodząc kanałami i piwnicami śpiewałam na prośbę ukrywających się tam ludzi. Trzykrotnie byłem ranny.”

Za swoją działalność artystyczną w tym okresie został nagrodzony Krzyżem Powstańczym.

Mirosław Jezierski, autor „Marszu Mokotowa” zadedykował poniższą piosenkę Mieczysławowi Foggowi.

Chcę ten post dedykować współczesnemu człowiekowi, może domyśli się ten ktoś, że to dla niego.

Pewnemu trzynastoletniemu młodzieńcowi, który swoją znajomością i dociekliwością w badaniu historii Powstania szczerze mi imponuje. Antek- szczerze Cię podziwiam. 

Zaprosznie do Zakopanego od Fundacji Wisławy Szymborskiej

nagroda logoFundacja Wisławy Szymborskiej w imieniu GALERII JEDNEGO AUTORA z Tatrzańskiej Agencji Rozwoju, Promocji i Kultury, zaprasza na spotkanie z poetami nominowanymi do II edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

Spotkanie odbędzie się 7 lipca o godz. 19:00 w DW „Jasny Pałac”, ul. Tetmajera 24, w Zakopanem. Udział w spotkaniu wezmą: Wojciech Bonowicz, Mariusz Grzebalski, Michał Sobol. Spotkanie poprowadzi Paulina Małochleb, sekretarz nagrody.

Jak napisano „Czerwone Maki”

czerwone Maki

W dzień 70 rocznicy zdobycia klasztoru na Monte Cassino trzeba przypomnieć tę historię.

„Gdy w nocy 11 maja ruszyła wielka ofensywa na Monte Cassino, Konarski nie mógł znaleźć sobie miejsca. Jeszcze tego dnia, na wyraźny rozkaz generała Andersa, występowali dla żołnierzy, którzy potem tuż przed północą otworzyli artyleryjski ogień. Przez kilka godzin znajdowali się w pobliżu pierwszej linii frontu. Na ich występie był obecny generał i kilku najbliższych mu oficerów. Na pożegnanie dostali hełmy z bezwzględnym rozkazem założenia ich natychmiast.  Wracali późnym wieczorem. Ci, dla których tak niedawno śpiewali, poszli „za Polskę się bić”.  Przeżywał to bardzo osobiście. Walki trwały siedem dni. W dzień i w nocy, w promieniu wielu kilometrów, słychać było ich odgłosy. A raczej stłumione echo, które docierało do nich – mimo znacznego oddalenia. Oni ,artyści, byli bezpieczni. Ale nie czuli się z tym dobrze. Myśleli o tych, którzy wśród morza czerwonych maków zostali na zawsze. Konarski-jak opowiadał mi mieszkający w Melbourne Gwidon Borucki ( pierwszy odtwórca piosenki) -zawsze taki wesoły, pogodny, teraz chodził smutny, z nikim nie rozmawiał. Coś brzdąkał na gitarze, coś notował. Pewnej nocy obudził Fredka ( Alfreda Schutza), kazał mu natychmiast grać i poprawnie zapisywać nuty do słów, które zanotował byle jak na kartce. O trzeciej obaj obudzili Boruckiego. Dostał tekst i nuty, i miał śpiewać. Już. Nawet specjalnie nie protestował. Czuł, że to musi być coś ważnego.  Była noc z 17 na 18 maja 1944 roku.

Wkrótce dowiedzieli się, że klasztor zdobyty. Że droga do Rzymu jest otwarta. Nie znali jeszcze prawdy o cenie zwycięstwa. O ofierze ponad tysiąca polskich żołnierzy. Już 18 maja odbyła się pierwsza akademia dla zwycięzców, dla oddziału, który pierwszy wkroczył na Monte Casino. Feliks Fabian i Mieczysław Malicz wymaliwali na kartonie ogromny transparent, na którym były napisane słowa refrenu. Borucki zaśpiewał kolejne zwrotki, a wszyscy: artyści i żołnierska brać, śpiewali:

Czerwone Maki na Monte Cassino

Zamiast rosy piły Polską krew…

Po tych makach szedł żołnierz i ginął,

Lecz od śmierci silniejszy był gniew!

Przejdą lata i wieki przeminą,

Pozostaną ślady dawnych dni!…

I tylko maki na Monte Casono

Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosły krwi!

W muzeum imienia generała Władysława Sikorskiego w Londynie znajduje się oryginał pierwszej wersji tej niezwykłej pieśni, która jesienią, wkrótce po upadku Powstania Warszawskiego, przez granicę przedostała się do walczącej jeszcze Polski. Jak? Jeszcze we Włoszech wydrukowano słowa i nuty, potem płyty, na których śpiewali Czerwone Maki  Adam Aniston i Paweł Prokopień. I tych płyt słuchano w powstających w zrujnowanej Warszawie kawiarenkach wiosną następnego roku i Piosenki o mojej Warszawie Alberta Harissa, którą wylansował Mieczysław Fogg. Gdy Czerwone Maki rozbrzmiewały w jakimkolwiek lokalu, wszyscy wstawali i słuchali w milczeniu.”

 

zdjęcie pochodzi ze strony: Wirtualne Muzeum Kresy Syberia, 2 Korpus Polski 1942-45, www.kresy-siberia.org

cytat z książki: „Była sobie piosenka” Anna Mieszkowska, MUZA SA, Warszawa 2006

Patronat medialny

Trzecia edycja Konkursu Wiedzy o Literaturze Rosyjskiej

pod patronatem honorowym

JM Rektora UŚ

Prof. zw. dra hab. wiesława banysia

9 kwietnia 2014 r. o godz. 10.00, w ramach 10. Studenckiego Festiwalu Nauki Uniwersytetu Śląskiego, odbędzie III Konkurs Wiedzy o Literaturze Rosyjskiej dla młodzieży szkół ponadgimnazjalnych. Organizatorem Konkursu jest Koło Naukowe Rusycystów „Rosyjska Ruletka”, działające przy Instytucie Filologii Wschodniosłowiańskiej UŚ. Patronat honorowy nad trzecią edycją Konkursu objął JM Rektor Uniwersytetu Śląskiego prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś.

Celem Konkursu jest nie tylko przybliżenie uczniom twórczości znanych pisarzy rosyjskich, zainteresowanie Rosją i językiem rosyjskim, zachęcenie młodzieży do czytania, czy kształtowanie umiejętności wykorzystania zdobytej wiedzy, ale również aktywna współpraca ze szkołami oraz promocja Uniwersytetu Śląskiego w środowisku uczniowskim i nauczycielskim.

Konkurs przyjmie formę testu, składającego się z pytań otwartych i zamkniętych, które będą dotyczyć analizy, treści i wymowy ideowej jednego z dzieł literatury rosyjskiej – zarówno klasycznej, jak i współczesnej. W trzeciej edycji Konkursu Organizatorzy zaproponowali następujące utwory: „Wiśniowy sad”Antoniego Czechowa, „Mistrz i Małgorzata”Michaiła Bułhakowa, „Polowanie na kaczki”Aleksandra Wampiłowa, „Jest noc”Ludmiły Pietruszewskiej, „Cukrowy Kreml” Władimira Sorokina oraz antologię opowiadań „Moskwa Noir”pod redakcją Natalii Smirnowej i Julii Goumen.

Zwycięzcy Konkursu otrzymają nagrody rzeczowe (zestawy książek, audiobooków, pomoce do nauki języka rosyjskiego, gadżety), które przekazali na Konkurs: Biblioteka Akustyczna, Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, Dom Wydawniczy PWN, Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Ośrodek KARTA, Wydawnictwo Agora, Wydawnictwo Arkady, Wydawnictwo Editio, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwa VIDEOGRAF SA, Firma Filcstyle oraz Wydział Promocji, Informacji i Turystyki Urzędu Miasta w Sosnowcu. Fundatorem nagrody głównej – czytnika książek elektronicznych – jest Stowarzyszenie Współpracy Polska-Wschód.

Tegoroczną edycję Konkursu wspierają medialnie: Portal Kulturalny Art Imperium, Biblionetka, Bookeriada.pl, Czasopismo młodzieżowe „Cogito”, Co się dziwisz – Blog Moniki Zakrzewskiej, Instytut Wschodnich Inicjatyw, Polski Portal Edukacyjny Interklasa, Krytycznym okiem, Literatki, Papierowe Myśli, Silesiakultura.pl, Students.pl, Talent.pl, Tyska Strona Poezji, „Wiadomości Zagłębia”, Wydział Kultury i Sportu Urzędu Miasta w Sosnowcu, Xiegarnia.pl oraz „Zupełnie Inny Świat”.

Regulamin Konkursu oraz szczegóły dotyczące proponowanych lektur (tłumaczenie, wydawnictwo, miejsce i rok wydania) dostępne są na Portalu „Rosyjska Ruletka”: www.rosyjskaruletka.edu.pl.

Koordynatorzy projektu:

Lidia Mięsowska: lidia.miesowska@us.edu.pl, Anna Tyka: anna.tyka@us.edu.pl

Wszelkie pytania można kierować również na adres: 

Prywata urodzinowa -wiosna

Od mojej Mamy poetki otrzymałam urodzinowy wiersz..

 

Odradza się

nagością drzew błyszcząca

pastelem kolorów przytulona

do ziemi

kiełkuje w głębi ziaren

co uśpione kołysała biel

tak oczywista a tak

inna

świeżością dzieła, które stwarza

czeredą uderza w okna i oczy

ociężałe myśli

kieruje na słoneczną stronę

„Zorkownia” Agnieszki Kalugi, czyli na chwilę otwarte niebo.

W hospicjum jest pełno zajętych łóżek. W hospicjum jest pustka pustych łóżek. Pojawiają się i odchodzą terminalnie chorzy. Rzadko który z nich odchodzi do życia.

Są lekarze „białe kolumny”, „najbardziej samotni”. Są pielęgniarki, które czasem zapominają o noszeniu w kitlu empatii. Są także szafarze posługi duchowej, jak cienie; za monumentalne, za smutne. Wreszcie wolontariusze. Reszta przychodzi bo nie chce, a musi.

Hospicjum wymaga ciszy i delikatności. Oczekuje lekkości kroków gdy panoszy się ból. Spodziewa niewidzialności materii gdy zapalone są świece. I żyje.

Pojawiają się pacjenci. Każdy ma imię i inny życiorys. Każdy ma niepowtarzalny charakter i reakcję wobec faktu. Wady? Okazują się nieistotne.

Doświadczając choroby i bólu, w gratisie otrzymując upokorzenia. Samotny spacer chorego ku ostateczności rozrywa więzi ze światem. Krępuje niemocą bliskich. Miażdży.

Eteryczny człowiek odwiedza sale. Wolontariuszka. Nie wybiera, nie selekcjonuje. Otacza jak powietrze, nienachalnie poznaje- „zna swoje miejsce”. Potem trzyma za rękę gdy boli. Całuje w czoło, pieczętując przyjaźń. Mostem łączy śmierć i życie. Rosną jej skrzydła. Z potrzeby serca, zwykłej ludzkiej życzliwości nagina bezduszne zasady. „Nie wolno” wobec śmierci- jakież to staje się trywialne.

Zorkownia, Zorka, Zoreczka- siedziba pięknego ducha. Zarzewie nadziei w sprawach beznadziejnych na kształt świętej Rity. W końcu klucz do oswojenia strachów starych jak cała ludzkość.

Pstryk

Książka ta jest jak utwór muzyczny. Ludzie pojawiają się jak nuty. Krótsze żywoty i dłuższe, ósemki, półnuty. Dźwięczą i przemijają. Zmiany rytmu jak w wariacji z ciągłym tykaniem metronomu w tle. Każda nuta ma swój czas i brzmienie. Prawdziwa symfonia życia. Nie ma tu głównego bohatera, jest ich wielu, tak samo ważnych. Motywem łączącym wszystkie historie są wolontariusze. Atomek jest jednym z nich. Zaznacza się akcentem w większości historii. Zapisany gdzieś na marginesie jego los, napawa optymizmem i wiarą w dobre zakończenia.

Autorka stosuje oszczędną narrację. Sens nie ginie w potokach słów, ani opisów. Nieformalny, blogowy styl jest zaletą z wielu powodów. Skupia się na emocjach. Te próbuje łowić i opisać najprościej jak się da. Tak po ludzku, na bieżąco. Krótkie, wręcz ascetyczne zdania, obdarte do kości z ozdobników, jak pacjenci ze złudzeń. Minimalizm w stylu Wisławy Szymborskiej podkreśla emocjonalną inteligencję autorki i psychologiczną intuicję. Krótkie rozdziały, przejrzystość i lekkość stylu zdają się być celowymi zabiegami zachęcającymi do czytania. W zetknięciu z ciężkością i ważnością tematu, to mądre działania świadomej literacko osoby.

Agnieszka niewiele mówi o sobie, nie cechuje wyraźnie swoją osobowością historii pacjentów. Jest przeźroczysta, pokorna i skromna. Ujawnia tylko najbardziej traumatyczne wydarzenie ze swojego życia, do którego wciąż powraca. Ono staje się początkiem, motorem i mostem łączącym ją z cierpiącym człowiekiem.

Umierającej córeczce obiecuje, że będzie dzielna, że bez niej da sobie radę. I daje. Odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości, którą musi się podzielić. Chce nią obdarować kogoś, kto najbardziej tego potrzebuje. Tak trafia do hospicjum.

Poznaje je od podszewki. Stąpa lekko, delikatnie jak kot. Amortyzuje bezduszne hospicyjne procedury, które odzierają ludzi, za życia i po śmierci, z godności. Doskonale wie, że jej działania nie są wystarczające. Zorki jest za mało. To jej jednak nie zraża, bo wie, że warto. Każdy człowiek jest jedyny, niepowtarzalny i wartościowy. Na redukcję pacjenta do jednostki chorobowej nikt w hospicjum nie daje zgody. Zorka idzie dalej. Taktownie i bez presji poznaje swoich podopiecznych. Ma klucz do prawie każdego z nich. Bez strachu wchodzi z nimi w bardziej zażyłe relacje, wyznaczając granice swojego bezpieczeństwa. Chłonięcie emocji jak gąbka jest niebezpieczne. Pacjent to nie tylko kłębek cierpienia. To osobowość, która, choć z wyrokiem, żyje całym sobą. Ma marzenia i plany. Posiada pragnienia. To osoba reaktywna, która umie przystosować się rzeczywistości, która odkrywa w sobie pokłady nieuświadomionej dotąd siły. Agnieszka to dobrze wie. Pozwala pacjentowi być sobą. Posiada niezwykłą umiejętność słuchania. Czasem tylko milczy. Budzi zaufanie. Nierzadko jest brakującym, niezbędnym elementem w komunikacji między chorym, a jego bliskimi.

„Zorkownia” to dowód na początek głębokich, pozytywnych zmian mentalności ludzkiej. Wyraźnie zwraca uwagę czytelnika jak wiele złego przynosi ze sobą myślenie stereotypowe. Jak dotkliwie są doświadczani chorzy poprzez zaniedbania i obojętność zdrowych. Nie wszyscy pamiętają, że los szyderczo umie śmiać się z każdego z nas. Zorka odważnie wchodzi na tereny okryte wstydliwym „tabu”. Miłość, sex i choroba.

Opowieść Agnieszki to na nowo opowiedziany „Oddział chorych na raka” Aleksandra Sołżenicyna. Nie można tego porównania pominąć. Podobne miejsce, podobne problemy. To samo upokorzenie, ból i strach. Ta sama śmierć. Dzieło napisane w latach sześćdziesiątych, zakazane w ZSSR. Obnaża bezduszność szpitala w stosunku do ciężko chorych, wyrzucanych na margines życia. Wobec wizji Sołżenicyna, wizja Agnieszki Kalugi jest z goła inna. Bardziej jasna, optymistyczna, pomimo ogromu nieszczęść. Więcej tu powietrza, mniej zawiści i zazdrości. Jest zapach wiosny i kwiatów. Ona sama jest kwiatem. Umie dostrzec otwierające się na chwilę niebo.

Hospicjum, takie miejsca naprawdę istnieją. Tam kipią ludzkie emocje. W takich miejscach pojawia się spełnienie i szczęście. Pojawia się żart i uśmiech. Ogrom wdzięczności, przyjaźń i zrozumienie. Najmniej tam śmierci. To nie paradoks to właściwe widzenie porządku rzeczy. Każdy tam zna swoje miejsce. Trzeba to tylko zobaczyć oczami Zorki. Trzeba tylko chcieć spojrzeć i przestać być samolubem. Boże daj nam tysiąc Zorek.

III Konkurs Wiedzy o Literaturze Rosyjskiej w Instytucie Filologii Wschodniosłowiańskiej UŚ

9 kwietnia 2014 r., w ramach 10. Studenckiego Festiwalu Nauki Uniwersytetu Śląskiego, Koło Naukowe Rusycystów „Rosyjska Ruletka”, działające przy Instytucie Filologii Wschodniosłowiańskiej UŚ, zaprasza młodzież szkół ponadgimnazjalnych do udziału w III Konkursie Wiedzy o Literaturze Rosyjskiej. Celem Konkursu jest przybliżenie twórczości znanych pisarzy rosyjskich, zachęcenie młodzieży do czytania oraz kształtowanie umiejętności wykorzystania zdobytej wiedzy.

Konkurs przyjmie formę testu, składającego się z pytań otwartych i zamkniętych, które będą dotyczyć analizy, treści i wymowy ideowej jednego z dzieł literatury rosyjskiej – zarówno klasycznej, jak i współczesnej. W trzeciej edycji Konkursu Organizatorzy proponują następujące dzieła literatury rosyjskiej:

  • Antoni Czechow: Wiśniowy sad

(wydanie dowolne)

 

  • Michaił Bułhakow: Mistrz i Małgorzata

(tłum. I. Lewandowska, W. Dąbrowski, wydanie dowolne)

  • Aleksandr Wampiłow: Polowanie na kaczki

(tłum. R. Śliwowski; tekst dostępny m.in. w miesięczniku „Dialog” (nr 11/1973) oraz
w książce: Aleksandr Wampiłow, Dwadzieścia minut z aniołem i inne utwory sceniczne, tłum. G. Strumiłło-Miłosz i in., Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1980)

  • Ludmiła Pietruszewska: Jest noc
    (tłum. J. Czech, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2012)

 

  • Władimir Sorokin: Cukrowy Kreml
    (tłum. A. Lubomira-Piotrowska, Warszawa: W.A.B., 2011)

 

  • Moskwa Noir
    (red. N. Smirnowa, J. Goumen, tłum. E. Skórska, Warszawa: Claroscuro, 2011)

W Konkursie może wziąć udział każdy uczeń szkoły ponadgimnazjalnej, który w terminie określonym przez Komisję Konkursową wyśle na adres: konkurs@rosyjskaruletka.edu.pl zgłoszenie zawierające imię, nazwisko, adres e-mail, telefon kontaktowy, nazwę i adres szkoły oraz tytuł wybranej lektury. Komisja zastrzega sobie prawo odrzucenia zgłoszeń zawierających niepełne dane. Zgłoszenia można przesyłać do 31 marca 2014 roku.

Zwycięzcy Konkursu otrzymają dyplomy i nagrody rzeczowe.

Regulamin Konkursu dostępny jest na Portalu „Rosyjska Ruletka”: www.rosyjskaruletka.edu.pl

Wszelkie pytania prosimy kierować do koordynatorów projektu:

Lidia Mięsowska: lidia.miesowska@us.edu.pl

Anna Tyka: anna.tyka@us.edu.pl

II etap w konkursie Blog Roku 2013

Trwa II etap głosowania w konkursie Blog Roku 2013. Do konkursu zgłoszono wiele ciekawych blogów o rożnej tematyce, ale też widzę, że pojawiają się także znane i uznane. Sfera blogowa jest jak pajęczyna. Blogujemy, surfujemy i prędzej czy później trafiamy na siebie, choć raz.

Cieszę się, że kategoria Kultura została ocalona. Mam w tym swój udział. W październiku odbyło się spotkanie blogerów, którzy zadecydowali o kategoriach jakie pojawią się w tegorocznym konkursie.

Było gorąco. Mnóstwo propozycji i pomysłów. Osobiście najbardziej zaangażowana byłam w obronę kategorii najbliższej memu sercu.

Nie podobało mi się ubiegłoroczne powiązanie Kultury z Twórczością Literacką. Z kategorii zrobił się groch z kapustą, a swobodna twórczość, czasem niskiego lotu, zagłuszyła blogi, które mają wiele do powiedzenia w kwestii kultury.

W tym roku nie popełniono już tego błędu. Być może popełniono inne, ale to się okaże po konkursie.

W tym roku, tak jak w poprzednim kibicuję jednemu blogowi szczególnie.

Startuje po praz trzeci i wierzę, że po raz trzeci znajdzie się w finałowej trójce. Tym razem życzę mu ogromnej wygranej, bo do trzech razy sztuka.

Blog startuje w kategorii Twórczość Artystyczna, ale nie ogranicza się tylko do eksponowania swoich prac.

Prowadzony jest przez wyjątkowego człowieka pełnego pasji i miłości- Grzegorza Stykowskiego. Pomijając walory techniczne i artystyczne, które są na najwyższym poziomie, blog jest swoistą opowieścią życia. Grzegorz tworzy niesamowite obrazy rzeczywistości. Zaklina w jednej klatce emocje i dynamikę. Historię, którą opowiada cudownie ciepły człowiek, mąż i ojciec można oglądać obraz po obrazie bez znudzenia.

Pobyt na tym blogu jest wytchnieniem i nadzieja, że istnieją jeszcze prawdziwie szczęśliwi ludzie. Dlatego zagłosujcie na nich. Sms J00039 na numer 7122.

Zdjęcie pożyczone od lifenotes.pl, głosujcie: J00039

W mojej ulubionej kategorii Kultura pojawiło się wiele ciekawych blogów- prawdziwy raj dla wielbicieli ambitnej rozrywki. Ogrom książkowych blogów zadaje kłam stwierdzeniu, że Polacy nie czytają książek. Wystarczy zanurzyć się w blogosferę, a teza ta runie.

Na blogu: www.artdone.wordpress.com znajdziecie opisy wielu ważnych wystaw w Polsce i Europie, warto go odwiedzić.

Mój znajomy i konkurent z 2011 roku www.uszatyfotel.pl zgłosił się do konkursu. Polecam Waszej uwadze ten blog, prowadzony z pasją, spójnie i z zacięciem. Kojarzy mi się z dawnym Przekrojem. Co prawda nie wiem, gdzie ten fotel ma uszy, ale za to na pewno jest wygodny.

Wreszcie www.nie-wierzcie-zegarom.blogspot.com. Nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła tego bloga. Blog ku pamięci zapomnianych przedwojennych gwiazd.

Głosujcie na blogi, wysyłajcie smsy. Pomóżcie blogerom osiągnąć sukces i nawet sławę.

Co prawda ja pozostałam w swojej niszowej „mysiej dziurce”, a nagroda mi w tym nie przeszkodziła. Pozostałam oporna na sukces. Mimo tego życzę wszystkim spełnienia marzeń i tych blogowych i tych życiowych, zaznaczając jednocześnie, że wszystko w waszych rękach.

Kolejna edycja Konkursu Blog Roku

Ruszyła kolejna edycja największego konkursu blogowego w Polsce. Serdecznie zachęcam do zgłaszania swoich blogów do konkursu. Emocje gwarantowane.

Moje doświadczenia z konkursem są tylko pozytywne. O organizatorach mogę wypowiadać się w samych superlatywach, począwszy od regulaminowej punktualności i uczciwego traktowania każdego uczestnika, po rzetelność na każdym etapie konkursu.

 Moje uczestnictwo postrzegam dwojako. Trzy lata temu ( Konkurs Blog Roku 2010) przegrałam z kretesem z trzema świetnymi blogami w kategorii Kultura. To doświadczenie podziałało na mnie pozytywnie. Cieszę się, że to mnie nie zraziło. Z porażki wyciągnęłam wnioski. Dopracowałam stronę graficzną, zadbałam o różnorodność środków przekazu. Dodałam jedną ważną rzecz, której wcześniej nie chciałam- napisałam o sobie. Oczywiście bez ekshibicjonizmu.  Blogowi anonimowemu zawsze coś brakuje. Czytelnicy chcą wiedzieć, kto kryje się za literkami. Konkretna osoba autora stanowi dopełnienie spójnej całości bloga. Prócz tego przedzierałam się przez tajniki platform blogowy, by dodać interaktywne gadżety połączone ze stroną na Facebooku.

Ostatnio nie odświeżałam strony i biję się w piersi z obietnicą, że to wkrótce zrobię.

Wracając do konkursu- szczerze zachęcam do wzięcia udziału w konkursie, do spróbowania własnych sił, do zagłosowania. Przecież pieniądze z głosowania idą na szczytny cel.

Mam swoje ulubione blogi, szczerze je polecę i będę zachęcać swoich czytelników do głosowania, a jakie to są blogi- wkrótce powiem.

Życzę wszystkim odważnym sukcesu i szczęścia. Już samo to, że się zgłosiliście podwyższa rangę Waszego bloga. Wszystkiego dobrego.

Godzina W

 Już dwa światy, inne życie, inni ludzie, jakże inne problemy.

Serca te same, wciąż młode, buntownicze, zdolne do poświęceń i chcę w to wierzyć.

Po latach tłumionej pamięci i czekaniu na sprawiedliwość historii, ta daje upust swojej racji.

Każdego historia oceni tak, jak na to zasługuje. Kto ma czyste serce, nie zadrży.

Oni nie drżeli.

 

Elegia o… (chłopcu polskim)

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,

haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,

malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,

wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,

gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.

Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,

przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,

i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.

Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.

Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?

Krzysztof Kamil Baczyński

 

Szczęśliwa jestem, że młodzi ludzie o tej dacie tak dobrze pamiętają. Zespół Lao Che poświęcił temu wydarzeniu historycznemu swoją całą płytę Pt. „Powstanie Warszawskie”. Zachęcają młodzież do zainteresowania się tym bolesnym tematem z innej strony. W ten sposób ożywa młody duch, a „Tamci Młodzi” stają się bliscy- teraźniejsi, łatwiej wyobrażalni. To dobrze.

 

„Niektórzy lubią poezję” – kampania społeczna promująca czytanie poezji

POLUB POEZJĘ – nakręć spot

 

Zapraszamy wszystkich miłośników poezji do udziału w drugiej odsłonie kampanii „Niektórzy lubią poezję” zainicjowanej przez Fundację Wisławy Szymborskiej. Do naszej akcji zaprosiliśmy znanych ludzi ze świata kultury, polityki i sportu, aby słowami Wisławy Szymborskiej zachęcali do czytania poezji.

 

Zapraszamy do oglądania spotu:

 

Zaproszenie

 Muzeum Narodowe w Krakowie oraz Fundacja Wisławy Szymborskiej zapraszają na film dokumentalny Andrzeja J. Koszyka Niektórzy lubią poezję z 1996 roku, poświęcony Wisławie Szymborskiej.

Jest to pierwszy film dokumentalny o Wisławie Szymborskiej, który powstał po przyznaniu jej Nagrody Nobla (zaraz po ogłoszeniu decyzji przez Akademię Szwedzką, ale jeszcze przed wyjazdem lauretki do Sztokholmu na uroczystość wręczenia nagrody).

Ze względu na ograniczoną przestrzeń film będzie wyświetlany przez cztery kolejne wtorki.

Inauguracja cyklu już 4 czerwca!

Pokaz filmu odbędzie się w Kamienicy Szołayskich – Oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie (plac Szczepański 9) w przestrzeni „Szuflady Szymborskiej” – wyjątkowej ekspozycji poświęconej Poetce.

Zapraszamy we wtorek 4 czerwca o godz. 16.30. Wstęp na projekcję filmu jest bezpłatny. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc prosimy o wcześniejsze odebranie wejściówek, dostępnych w kasie Księgarni Młoda w Kamienicy Szołayskich.

Andrzej J. Koszyk – ur. w Łodzi, studiował w praskiej Wyższej Szkole Filmowej i Telewizyjnej FAMU. Od kilkudziesięciu lat mieszka w Niemczech, gdzie pracuje jako operator filmowy. Jest autorem kilkunastu autorskich filmów dokumentalnych.

 NIEKTÓRZY LUBIĄ POEZJĘ – WISŁAWA SZYMBORSKA

Film dokumentalny, 30 min, Niemcy, 1996

Reżyseria: Andrzej J. Koszyk

Występują: Wisława Szymborska, Teresa Walas, Stanisław Balbus, Karl Dedecius, studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego

Alleluja!

Źródło: Muzeum Podlaskie w Białymstoku

 

Baranku Wielkanocny

Baranku Wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy

z paskudnego kąta

z tego co po ludzku się nie udało

prawda, że trzeba stać się bezradnym

by nie logiczne się stało

Baranku Wielkanocny coś wybiegł czysty

z popiołu

prawda, że trzeba dostać pałą

by wierzyć znowu

Jan Twardowski

Protest

 

 

 

źródło: fine art america

 

 

 

Objazdowe prosektorium „The Human Body Exhibition” zawitało do Krakowa. Nie wymienię ani nazwy, ani miejsca, gdzie ono się znajduje, bo mogłoby to stać się dodatkową reklamą, a tego nie chcę. Wystawa, która w imię sztuki wykorzystuje ludzkie zwłoki jest godną stanowczego potępienia i bojkotu. Bardzo dziwię się firmie, która umożliwiła ekspozycję tej makabrycznej wystawy. Uważam, że powinna być zakazana i zamknięta ze względu na brak poszanowania szczątków ludzkich, a także ze względu na totalny brak walorów artystycznych.

Jeśli macie inne zdanie, zapraszam do dyskusji…

PS. Mój wpis celowo lakoniczny i zwięzły. Bo wystawa wydaje mi się niegodną dłuższego postu..

Konkurs Blog Roku 2012

Ruszył konkurs Blog Roku. Największy i najbardziej prestiżowy w polskiej blogosferze i internecie, który w tamtym roku przyniósł mi zaszczytny tytuł zwycięzcy „Blog Roku 2011” w kategorii Kultura.

Wspominając ubiegłoroczny konkurs mam ochotę, aby emocje sprzed roku powróciły, dostarczając na nowo tylu pozytywnych wrażeń. Organizatorzy zapewne jak co roku, dołożą wszelkich starań, by konkurs odbywał się na jak najwyższym poziomie.

Etap zgłaszania blogów już dostarcza emocji, blogerzy „wąchają” się w swoich kategoriach, oceniają swoje szanse, intensywnie pracują na blogach. Wiem, bo i ja tak robiłam w tamtym roku. Głosowanie stopniowo podnosi temperaturę, „kto więcej?”, „kto ma fanów?, „kto wejdzie do pierwszej dziesiątki?”. Tylko jeden głos z jednego telefonu- trzeba reklamować się, zabiegać o głosy, puszyć się jak paw. Ten system głosowania jest sprawiedliwy, a zebrane pieniądze zawsze idą na szczytny cel.

Nie podejrzewając o skąpstwo swoich czytelników i ja zaryzykowałam, poprosiłam o głosy i udało się, choć mało brakowało, a bym nie weszła do pierwszej dziesiątki. W ostatniej chwili „czarne konie” przesunęły się z końca stawki prawie na sam szczyt.

Bycie w pierwszej dziesiątce drugi raz z rzędu przyniosło mi wielką satysfakcję, ale jak zapewne Drogi Czytelnik się domyśla- nie miałam nadziei ani na nominację, ani nagrodę. Miałam tylko marzenie.

Widać marzenia czasem się spełniają.

 

Źródło: AKPA

Zachęcam wszystkich blogerów do dania sobie szansy, by móc zaistnieć w konkursie, w blogosferze, sprawdzić się, wmieszać w to kolorowe środowisko blogerskie. Jeśli nie wygracie to z pewnością znajdziecie nowych, wiernych Wam czytelników, a przecież to jest najważniejsze.

Serdecznie zapraszam na stronę konkursową. Odważcie się, zaryzykujcie. Naprawdę warto.

Serdecznie zapraszam na stronę konkursową. Blog Roku 2012
Odważcie się, zaryzykujcie. Naprawdę warto. Relację z ubiegłorocznego konkursu znajdziecie : TU
zdjęcie opracowane na podstawie źródła:  http://www.facebook.com/aleksandra.radomska.5?fref=ts