Konkurs Blog Roku 2014

Screenshot_4

Tak się miło składa, że corocznie, od 5 lat właściwie piszę o konkursie. Na początku pisałam jako uczestnik, teraz jako zabytek. Wciąż jednak pozostaje żywe wspomnienie bardzo ekscytujących, niesamowitych i niezapomnianych chwil. Nie tylko w momencie otrzymania nagrody, ale też na każdym etapie trwania konkursu. Za każdym razem podkreślam, że konkurs jest realizowany na bardzo wysokim poziomie. Dobrze określone zasady i regulamin, klarowne zasady, brak możliwości oszukiwania, jedne zasady dla wszystkich to gwarancja, że każdy dobry blog może wygrać. Mój skromny jest tego przykładem. Nie ma tu miejsca na podział na lepszych i gorszych. Każdy blog gromadzi sobie wiernych czytelników, którzy gotowi są na nich głosować.

Po konkursie, w którym miałam zaszczyt wygrać, pozostały cudowne wspomnienia, ogromna wdzięczność i duma. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Dodatkowo chciałabym zarekomendować blog, na który warto zagłosować. W tamtym roku  polecałam czytelnikom blog w kategorii Artystyczne- www.blog.lifenotes.pl Grzegorza Stykowskiego. Wspaniałego człowieka tworzącego niepowtarzalne obrazy, portrety. Rejestrujący w sposób magiczny zwykłe i niezwykłe, codzienne chwile. Cieszę się, że zdobył należną mu nagrodę.

Tym razem przedstawiam blog kulinarny dobrze znanej mi dziewczyny. Zjawiskowo pięknej Dagmary, która niczym czarodziejka zaklina swoje potrawy. Po mistrzowsku żongluje smakami i zapachami. Wrodzony talent i zacięcie artystyczne powoduje, że jej potrawy są małymi dziełami sztuki.  Do dziś mam w pamięci smak czekolady, którą dla nas zrobiła.

WIN_20140611_112344

Zagłosujcie na jej blog, bo naprawdę warto. Jest prawdziwy i bardzo szczery. Bardzo polecam. http://my-culinaryart.blogspot.com/

1969291_835084079873407_4790497786639255031_n

Pięć lat blogowania- staruszek blog.

GRVQ3a13Z11nfmV2gw3ZbjshZqZryogvQsK0wikxxao=w956-h553-noCzas leci prędko i niepostrzeżenie. Nieoczekiwanie, niespodziewanie i złośliwie mija pięć lat, odkąd wpisałam swój pierwszy post i odkąd tak głupawo, dość dziwnie nazwałam swojego bloga. Wtedy nie miałam żadnego pojęcia o blogowaniu, blogosferze czy podobnych internetowych cudach. Nie miałam też żadnego biznesplanu, jak to teraz, często ma się w zwyczaju, ani też planów podboju kosmosu. Ot po prostu zaczęłam zwyczajnie, po cichu. Od samego początku miał to być blog o ludziach ( nie o mnie) niezwykłych, cudownych i zapomnianych. Chyba wtedy poczułam w sobie żal, że prawdziwe wartości tak bardzo są spychane na margines i nikną w zalewie tandety… już nie pamiętam. Moim celem był i wciąż pozostaje człowiek i pamięć o nim.

Próbowałam felietonów, recenzji i historycznych wywodów. Chciałam pisać patriotycznie, może mniej patetycznie. Starałam się być szczera, a wyszło, że naiwna i dziecięco ufna. Z początku nie czułam ciężkości i powagi tego o czym pisałam. W miarę jak pojawiali się czytelnicy zdałam sobie sprawę z odpowiedzialności. Unikałam ocen i podniecania niezdrowych emocji. W moich rękach misterna koronka ludzkiego losu mogła pozbyć się tylko patyny i szarości. Mogła na nowo otrzymać swój blask. Ze względu na szacunek do rodzin moich bohaterów, z którymi niejednokrotnie miałam do czynienia, starałam się pisać wyważenie i z taktem. Oparłam się wielu pokusom prowokowania i wzbudzania niezdrowej, czasem opłacalnej sensacji. Choć karą za odmowę był cichy, blogowy margines. W miarę pisania, rozciągałam teksty. Przestały pojawiać się zajawki. Wyrastały artykuły. Pojawiły się komentarze i to prawie same pozytywne. Dobre duchy, którym podobało się moje pisanie zachęcały mnie do coraz nowego spojrzenia na blog. Dużo zawdzięczam osobom, które spotkałam przez te pięć lat. Zapoznałam ich dzięki blogowi. W tym znajduję największą wartość mojej pracy. Poznałam pisarzy, poetów, dziennikarzy, działaczy kulturalnych, cudownych blogerów, którzy wyrośli i rozkwitnęli na moich oczach. Wiele z nich odcisnęło swój trwały ślad we mnie i na blogu. Pomagali zaprojektować tło, zredagować najtrudniejszą notkę na blogu: „O mnie”- radzili, zachęcali, poświęcali uwagę i swój cenny czas. Za to chcę im bardzo podziękować. Jestem również wdzięczna za otrzymaną nagrodę „Blog Roku”. Pozostanie ona dla mnie wielkim wyróżnieniem, choć zdaję sobie sprawę, że słabo zasłużonym.

Jestem wdzięczna za wszelkie wiadomości, które dostałam. Zdarzyło się, że e-maile od nieznanych osób wstrzymały mnie od zamknięcia bloga. Dziękuję każdemu, kto choć raz do mnie napisał. Dziękuję za wiele życzliwości i wsparcia, za mnóstwo dobrych i ciepłych słów. Dziękuję, że mogę dzielić się z Wami moją pasją i że chcecie tu czasem zajrzeć.

Tymczasem jestem w tym cichym, spokojnym miejscu, opornym na popularność, trendy i modę. Jestem świadoma, że piszę za rzadko. Ogień pali się zbyt słabo. Trudno blogerowi wytłumaczyć się ze swojej nieobecności. Dlatego mogę jedynie obiecać, że następne pięć lat, będę przykłada się dużo mocniej. Tylko co to będzie, jak tematy mi się wyczerpią, a gwiazd przedwojennego nieba zabraknie?

Żeby należycie uczcić pięciolecie bloga-staruszka idę na galę rozdania nagród im. Wisławy Szymborskiej, na którą  mam zaszczyt być zaproszona przez Fundację Wisławy Szymborskiej.

Nagroda Poetycka im. Wisławy Szymborskiej 2014 – druga edycja

logo_nagrody

W 2014 roku po raz drugi zostanie wręczona Nagroda im. Wisławy Szymborskiej.

Kapituła pod przewodnictwem Adama Pomorskiego spośród 169 książek w maju wybrała 5 nominowanych: „Echa” Wojciecha Bonowicza, „Języki obce” Jacka Dehnela, „W innych okolicznościach” Mariusza Grzebalskiego, „Zapisane” Julii Hartwig oraz „Pulsary” Michała Sobola.

Michał Sobol fot. Kornelia Szpunar fot_ania_piotrowska

dehnel fot.Piotr Sunderland

Mariusz Grzebalski fot.Maciej Fiszer

wojciech-bonowicz-echa-biuro-literackie-2013-10-12-530x703

Nazwisko tegorocznego laureata Nagrody zostanie ogłoszone 25 października 2014 podczas uroczystej gali, która odbędzie się w krakowskim Centrum Kongresowym ICE.

Autor nagrodzonej książki otrzyma statuetkę oraz 200 tysięcy złotych,

Nominowani sięgają po zupełnie różne tematy: konfliktu między człowiekiem i naturą, moralnych aspektów poznania, ograniczeń, jakie rodzą sytuacje komunikacyjne, biedy i wykluczenia społecznego, zanurzenia w tradycji, życia sztuką, egzystencjalnych niepokojów. Właśnie taka różnorodność stanowi wartość cenioną wysoko przez kapitułę Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Zwraca ona bowiem uwagę na mocne, wyraziste, niezależne głosy poetyckie, na poezję świadomą samej siebie i swojej roli w świecie, na taki rodzaj twórczości, który wprowadza nową wartość do współczesnej literatury.

Organizatorem konkursu jest Fundacja Wisławy Szymborskiej. Nagroda im. Wisławy Szymborskiej została powołana na mocy testamentu Noblistki. Celem nagrody jest popularyzowanie poezji. Chcemy nie tylko przyciągnąć uwagę czytelników, ale też wydawców, zachęcić ich do publikowania utworów polskich autorów oraz tłumaczeń poezji obcej, która jest słabo obecna na polskim rynku księgarskim. Sprzeciwiając się pośpiechowi, powierzchownemu uczestnictwu w kulturze, dominacji słabej literatury masowej, pragniemy dowartościować poezję jako rodzaj sztuki trudnej, lecz ważnej. Nagradzamy twórców, którzy potrafią zachować niezależność, kreują swój własny, niezależny od kontekstu polityczno-społecznego świat, operują mistrzowską dykcją.

Laureatami pierwszej edycji Nagrody im. Wisławy Szymborskiej zostali ex aequo Krystyna Dąbrowska (za tom Białe krzesła) i Łukasz Jarosz (za tom Pełna krew).

25 października o godzinie 20:00 zapraszamy do oglądania gali w TVN24 oraz w streamingu – na portalu tvn24.pl oraz lubimyczytać.pl.

 Dzień później, 26 października zapraszamy na spotkanie z Laureatem/Laureatką Nagrody im. Wisławy Szymborskiej 2014, które odbędzie się podczas 18. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie (sala seminaryjna Lwów A, godz. 12:00).

Do promocji Nagrody, a także nominowanych książek oraz laureata włączył się Empik, który przygotował „pakiet promocyjny”, w ramach którego w swoich salonach oraz na stronie internetowej będzie promował nominowane i nagrodzone tomy.

Partnerem Strategicznym konkursu jest Fundacja PZU.

Więcej o nagrodzie:

nagrodaszymborskiej.pl

 ( notka prasowa)

Jak napisano „Czerwone Maki”

czerwone Maki

W dzień 70 rocznicy zdobycia klasztoru na Monte Cassino trzeba przypomnieć tę historię.

„Gdy w nocy 11 maja ruszyła wielka ofensywa na Monte Cassino, Konarski nie mógł znaleźć sobie miejsca. Jeszcze tego dnia, na wyraźny rozkaz generała Andersa, występowali dla żołnierzy, którzy potem tuż przed północą otworzyli artyleryjski ogień. Przez kilka godzin znajdowali się w pobliżu pierwszej linii frontu. Na ich występie był obecny generał i kilku najbliższych mu oficerów. Na pożegnanie dostali hełmy z bezwzględnym rozkazem założenia ich natychmiast.  Wracali późnym wieczorem. Ci, dla których tak niedawno śpiewali, poszli „za Polskę się bić”.  Przeżywał to bardzo osobiście. Walki trwały siedem dni. W dzień i w nocy, w promieniu wielu kilometrów, słychać było ich odgłosy. A raczej stłumione echo, które docierało do nich – mimo znacznego oddalenia. Oni ,artyści, byli bezpieczni. Ale nie czuli się z tym dobrze. Myśleli o tych, którzy wśród morza czerwonych maków zostali na zawsze. Konarski-jak opowiadał mi mieszkający w Melbourne Gwidon Borucki ( pierwszy odtwórca piosenki) -zawsze taki wesoły, pogodny, teraz chodził smutny, z nikim nie rozmawiał. Coś brzdąkał na gitarze, coś notował. Pewnej nocy obudził Fredka ( Alfreda Schutza), kazał mu natychmiast grać i poprawnie zapisywać nuty do słów, które zanotował byle jak na kartce. O trzeciej obaj obudzili Boruckiego. Dostał tekst i nuty, i miał śpiewać. Już. Nawet specjalnie nie protestował. Czuł, że to musi być coś ważnego.  Była noc z 17 na 18 maja 1944 roku.

Wkrótce dowiedzieli się, że klasztor zdobyty. Że droga do Rzymu jest otwarta. Nie znali jeszcze prawdy o cenie zwycięstwa. O ofierze ponad tysiąca polskich żołnierzy. Już 18 maja odbyła się pierwsza akademia dla zwycięzców, dla oddziału, który pierwszy wkroczył na Monte Casino. Feliks Fabian i Mieczysław Malicz wymaliwali na kartonie ogromny transparent, na którym były napisane słowa refrenu. Borucki zaśpiewał kolejne zwrotki, a wszyscy: artyści i żołnierska brać, śpiewali:

Czerwone Maki na Monte Cassino

Zamiast rosy piły Polską krew…

Po tych makach szedł żołnierz i ginął,

Lecz od śmierci silniejszy był gniew!

Przejdą lata i wieki przeminą,

Pozostaną ślady dawnych dni!…

I tylko maki na Monte Casono

Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosły krwi!

W muzeum imienia generała Władysława Sikorskiego w Londynie znajduje się oryginał pierwszej wersji tej niezwykłej pieśni, która jesienią, wkrótce po upadku Powstania Warszawskiego, przez granicę przedostała się do walczącej jeszcze Polski. Jak? Jeszcze we Włoszech wydrukowano słowa i nuty, potem płyty, na których śpiewali Czerwone Maki  Adam Aniston i Paweł Prokopień. I tych płyt słuchano w powstających w zrujnowanej Warszawie kawiarenkach wiosną następnego roku i Piosenki o mojej Warszawie Alberta Harissa, którą wylansował Mieczysław Fogg. Gdy Czerwone Maki rozbrzmiewały w jakimkolwiek lokalu, wszyscy wstawali i słuchali w milczeniu.”

 

zdjęcie pochodzi ze strony: Wirtualne Muzeum Kresy Syberia, 2 Korpus Polski 1942-45, www.kresy-siberia.org

cytat z książki: „Była sobie piosenka” Anna Mieszkowska, MUZA SA, Warszawa 2006

Godzina W

 Już dwa światy, inne życie, inni ludzie, jakże inne problemy.

Serca te same, wciąż młode, buntownicze, zdolne do poświęceń i chcę w to wierzyć.

Po latach tłumionej pamięci i czekaniu na sprawiedliwość historii, ta daje upust swojej racji.

Każdego historia oceni tak, jak na to zasługuje. Kto ma czyste serce, nie zadrży.

Oni nie drżeli.

 

Elegia o… (chłopcu polskim)

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,

haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,

malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,

wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,

gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.

Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,

przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,

i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.

Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.

Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?

Krzysztof Kamil Baczyński

 

Szczęśliwa jestem, że młodzi ludzie o tej dacie tak dobrze pamiętają. Zespół Lao Che poświęcił temu wydarzeniu historycznemu swoją całą płytę Pt. „Powstanie Warszawskie”. Zachęcają młodzież do zainteresowania się tym bolesnym tematem z innej strony. W ten sposób ożywa młody duch, a „Tamci Młodzi” stają się bliscy- teraźniejsi, łatwiej wyobrażalni. To dobrze.

 

„Niektórzy lubią poezję” – kampania społeczna promująca czytanie poezji

POLUB POEZJĘ – nakręć spot

 

Zapraszamy wszystkich miłośników poezji do udziału w drugiej odsłonie kampanii „Niektórzy lubią poezję” zainicjowanej przez Fundację Wisławy Szymborskiej. Do naszej akcji zaprosiliśmy znanych ludzi ze świata kultury, polityki i sportu, aby słowami Wisławy Szymborskiej zachęcali do czytania poezji.

 

Zapraszamy do oglądania spotu:

 

Zaproszenie

 Muzeum Narodowe w Krakowie oraz Fundacja Wisławy Szymborskiej zapraszają na film dokumentalny Andrzeja J. Koszyka Niektórzy lubią poezję z 1996 roku, poświęcony Wisławie Szymborskiej.

Jest to pierwszy film dokumentalny o Wisławie Szymborskiej, który powstał po przyznaniu jej Nagrody Nobla (zaraz po ogłoszeniu decyzji przez Akademię Szwedzką, ale jeszcze przed wyjazdem lauretki do Sztokholmu na uroczystość wręczenia nagrody).

Ze względu na ograniczoną przestrzeń film będzie wyświetlany przez cztery kolejne wtorki.

Inauguracja cyklu już 4 czerwca!

Pokaz filmu odbędzie się w Kamienicy Szołayskich – Oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie (plac Szczepański 9) w przestrzeni „Szuflady Szymborskiej” – wyjątkowej ekspozycji poświęconej Poetce.

Zapraszamy we wtorek 4 czerwca o godz. 16.30. Wstęp na projekcję filmu jest bezpłatny. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc prosimy o wcześniejsze odebranie wejściówek, dostępnych w kasie Księgarni Młoda w Kamienicy Szołayskich.

Andrzej J. Koszyk – ur. w Łodzi, studiował w praskiej Wyższej Szkole Filmowej i Telewizyjnej FAMU. Od kilkudziesięciu lat mieszka w Niemczech, gdzie pracuje jako operator filmowy. Jest autorem kilkunastu autorskich filmów dokumentalnych.

 NIEKTÓRZY LUBIĄ POEZJĘ – WISŁAWA SZYMBORSKA

Film dokumentalny, 30 min, Niemcy, 1996

Reżyseria: Andrzej J. Koszyk

Występują: Wisława Szymborska, Teresa Walas, Stanisław Balbus, Karl Dedecius, studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego

Alleluja!

Źródło: Muzeum Podlaskie w Białymstoku

 

Baranku Wielkanocny

Baranku Wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy

z paskudnego kąta

z tego co po ludzku się nie udało

prawda, że trzeba stać się bezradnym

by nie logiczne się stało

Baranku Wielkanocny coś wybiegł czysty

z popiołu

prawda, że trzeba dostać pałą

by wierzyć znowu

Jan Twardowski

Protest

 

 

 

źródło: fine art america

 

 

 

Objazdowe prosektorium „The Human Body Exhibition” zawitało do Krakowa. Nie wymienię ani nazwy, ani miejsca, gdzie ono się znajduje, bo mogłoby to stać się dodatkową reklamą, a tego nie chcę. Wystawa, która w imię sztuki wykorzystuje ludzkie zwłoki jest godną stanowczego potępienia i bojkotu. Bardzo dziwię się firmie, która umożliwiła ekspozycję tej makabrycznej wystawy. Uważam, że powinna być zakazana i zamknięta ze względu na brak poszanowania szczątków ludzkich, a także ze względu na totalny brak walorów artystycznych.

Jeśli macie inne zdanie, zapraszam do dyskusji…

PS. Mój wpis celowo lakoniczny i zwięzły. Bo wystawa wydaje mi się niegodną dłuższego postu..

Konkurs Blog Roku 2012

Ruszył konkurs Blog Roku. Największy i najbardziej prestiżowy w polskiej blogosferze i internecie, który w tamtym roku przyniósł mi zaszczytny tytuł zwycięzcy „Blog Roku 2011” w kategorii Kultura.

Wspominając ubiegłoroczny konkurs mam ochotę, aby emocje sprzed roku powróciły, dostarczając na nowo tylu pozytywnych wrażeń. Organizatorzy zapewne jak co roku, dołożą wszelkich starań, by konkurs odbywał się na jak najwyższym poziomie.

Etap zgłaszania blogów już dostarcza emocji, blogerzy „wąchają” się w swoich kategoriach, oceniają swoje szanse, intensywnie pracują na blogach. Wiem, bo i ja tak robiłam w tamtym roku. Głosowanie stopniowo podnosi temperaturę, „kto więcej?”, „kto ma fanów?, „kto wejdzie do pierwszej dziesiątki?”. Tylko jeden głos z jednego telefonu- trzeba reklamować się, zabiegać o głosy, puszyć się jak paw. Ten system głosowania jest sprawiedliwy, a zebrane pieniądze zawsze idą na szczytny cel.

Nie podejrzewając o skąpstwo swoich czytelników i ja zaryzykowałam, poprosiłam o głosy i udało się, choć mało brakowało, a bym nie weszła do pierwszej dziesiątki. W ostatniej chwili „czarne konie” przesunęły się z końca stawki prawie na sam szczyt.

Bycie w pierwszej dziesiątce drugi raz z rzędu przyniosło mi wielką satysfakcję, ale jak zapewne Drogi Czytelnik się domyśla- nie miałam nadziei ani na nominację, ani nagrodę. Miałam tylko marzenie.

Widać marzenia czasem się spełniają.

 

Źródło: AKPA

Zachęcam wszystkich blogerów do dania sobie szansy, by móc zaistnieć w konkursie, w blogosferze, sprawdzić się, wmieszać w to kolorowe środowisko blogerskie. Jeśli nie wygracie to z pewnością znajdziecie nowych, wiernych Wam czytelników, a przecież to jest najważniejsze.

Serdecznie zapraszam na stronę konkursową. Odważcie się, zaryzykujcie. Naprawdę warto.

Serdecznie zapraszam na stronę konkursową. Blog Roku 2012
Odważcie się, zaryzykujcie. Naprawdę warto. Relację z ubiegłorocznego konkursu znajdziecie : TU
zdjęcie opracowane na podstawie źródła:  http://www.facebook.com/aleksandra.radomska.5?fref=ts

Muzeum Narodowe w Krakowie zaprasza

 

Muzeum Narodowe w Krakowie przygotowało dla odwiedzających specjalną ofertę. Chętni do zobaczenia wszystkich stałych ekspozycji, we wszystkich oddziałach, będą mogli pobrać w kasie darmowy bilet, który uprawnia do wejścia na wystawy.

Zachęcam gorąco, jest co oglądać. Promocja będzie trwać tylko do 27 stycznia, a więc czasu pozostało niewiele.

Toast

Ustępujący 2012 rok przyniósł, jak zwykle, wiele wydarzeń.

Miał być ostatnim w dziejach ludzkości, ale chyba „pyszałkowaty człowiek” w swoich obliczeniach pomylił się i tym razem. Tak więc życie, dzięki Bogu, toczy się dalej i znów daje nam szansę na realizacje marzeń. Czyż to nie szczęście?

Dla mnie ten rok był niezapomniany i obfitujący w wiele niesamowitych, ale niekoniecznie szczęśliwych wydarzeń. Jednym ze wspanialszych przeżyć minionego roku było zdobycie nagrody Bloga Roku 2011 roku w kategorii Kultura i to poczytuję sobie za niewątpliwy, wspaniały sukces. Tego roku także miałam możliwość obcowania z nietuzinkowymi wspaniałymi ludźmi. Nie sposób jest wymienić wszystkich; rodzinę,przyjaciół, koleżanki z pracy, blogerów, czytelników, motocyklistów, ludzi kultury, wszystkich życzliwych, którzy pokrzepiali słowem.

Dzisiaj taki dzień, że prócz życzeń „Dosiego”, zacytuję kilka słów Juliana Tuwima na temat „Toastu”:

„Ogólnie przyjęte jest „daj Boże zdrowia!”- ot, poczciwe i zrozumiałe w związku z nieszkodliwością alkoholu życzenie. Natomiast często stosowane przy piciu „do widzenia!” nasuwa smutne i poważne refleksje. Pożegnanie? Ostatni kieliszek? Nie! Zaraz będzie następny i pijacy znów się przywitają. A więc „gloryja! Niech się ta wódeczka wypija!”, jak słyszałem pod Krakowem.„

Parafrazując, ostatni post… Pożegnanie? Nie! Zaraz będzie następny i blogerzy znów się przywitają. W nowym 2013 roku.

Wszystkiego dobrego, wszystkim!!!!